Widziane z góry

wilenskikamperWidziane z góry to krzywe zwierciadło rzeczywistości, a zarazem realizm do przesady pokazujący zwariowany otaczający nas świat. Krajobraz współczesnego automobilizmu jak i atmosferę w jakiej żyjemy i klimat w jakim się obracamy. Obraz zachęcający do śmiechu ale i refleksji. Miłej lektury!

Wieści znad Sekwany

T10015 lutego 2019. Każdego roku w lutym przy Porte de Versaille odbywa się w Paryżu sabat fanów starych gruchotów. Na Retromobile przybywają znawcy oldtimerów z całej Europy. W tym roku salon odwiedziło przez 6 dni około 132 tys. widzów.
    Hitem wystawy był „gigant pustyni”, Berliet T-100 używany w Algierii przy eksploracji pól naftowych. Każdego dnia przewoził ponad 150 ton ładunku. Podczas paryskiego Motor Show w 1957 okazał się tak wielki, że brama hali okazała się zbyt mała i T-100 stał na otwartym terenie. Teraz się wmieścił. Ten potwór mierzy 5 m. wysokości, 5 m. szerokości i 15 m. długości. Waży... tylko 50 ton. Jego koła mają 2,2 m. średnicy. Silnik Cumminsa dysponuje 700 KM. A logo firmy to sylwetka amerykańskiej lokomotywy.

Czytaj więcej...

Stare gruchoty na wybiegu

44884596 10210381576370883_8073239679714983936_o2 listopada 2018. 37 tysięcy widzów to dowód, że Retro Motor Show przyjął się na dobre. Cztery hale wypełnione były czterokołowymi gruchotami pamiętającymi czasy Franciszka Józefa. Zachwyciła zwiedzających wystawa Automobilklubu Wielkopolski zaaranżowana pod patriotycznym hasłem „100 samochodów na 100-lecie Polski”. Wejście przez autentyczną budkę strażniczą z ukośnymi czerwonymi pasami. A do tego autentyczny sklep spożywczy Społem z czasów PRL-u. Z octem na półkach i starą wagą.

Czytaj więcej...

Nadciąga rewolucja

melex20189 kwietnia 2018. Zapachniało rewolucją. I to mocno. Samochody mają wbudowane tablety i potrafią rozmawiać z kierowcą. O czym nie wiadomo.
    Na tegorocznym Motor Show w Poznaniu triumf święciły samochody elektryczne. Wszyscy wiodący producenci prezentowali fury zasilane prądem z gniazdka. Zmieniło to w zasadniczy sposób ich oznakowanie. Mamy teraz e-golfa, e-up (dostawczy VW) i parę innych nazw. Seat zmienił Arosę na Aronę, VW wymyślił T-roc. Chyba skrót od troków albo Trockiego. To ten pojazd który w reklamie atakuje niewielki koziołek. Głupota do kwadratu.

Czytaj więcej...

Deskorolką po buspasie

20171129 0920461 grudnia 2017. Panujący w Poznaniu burgermajster należy do osób wyjątkowo rozrzutnie gospodarujących budżetem miejskim. 30 tysięcy wydał na flagi by oprawić czytanie Konstytucji przed magistratem. Na które trzeba było ściągnąć urzędników magistratu, bo  frekwencja była zerowa. Na ulicach pojawiły się istne barykady z żelaza, by przypadkiem żaden z kierowców nie stanął w  miejscu nieopłaconym. Na 100 metrach ulicy Pustej ustawiono cztery znaki parkowania i cztery znaki odwołania parkowania. Po co? Wie tylko burgermajster. Byłem świadkiem jak na 23 Lutego demontowano nową tabliczkę koniec taxi, by zastąpić ją inną, też nową. Ktoś nieźle zarabia.

Czytaj więcej...

Lekcja praktyki

RMS201712 listopada 2017. Ponad 25 tysięcy gości na drugiej wystawie Retro Motor Show. To więcej niż przed rokiem. A to oznacza, że impreza się przyjęła. Sześć hal wypełnione starymi gruchotami przyciągnęły niczym magnes tłumy nie tylko z Poznania, ale i zachodniej części kraju. Choć byli goście ze stolicy i z Krakowa.
    Na pięciu wyspach pokazano dorobek Automobilklubu Wielkopolski. Rozstawiony tematycznie i z dobrym gustem. Każdy zwiedzający dostał potężną dawkę klasyków od razu z ofertą cenową.

Czytaj więcej...

Miasto zakazane

wolnemiasto16 września 2017. Należę do tego pokolenia poznanioków, które z fyrtla przy Grobli nie chodziło na Miasteczko inaczej jak po łuku mostu św. Rocha. A zimą na drugi brzeg Warty przeprawiało się po ruchomej krze. Jak każdy ejber.  Nasza eka rządziła między Mostową a Wierzbową. Bawiliśmy się na gruzach pozostawionych przez szkopów. A mój dziadek zginął w Reichswehrze pod Verdun.
    Jestem też od zarania związany z różnymi środkami lokomocji. Wskakiwałem do bimby na Garbarach, wyskakiwałem na Dzierżyńskiego, czyli dzisiejszej Półwiejskiej. Potem śmigałem kolarzówką w dół Podgórnej i marzyłem o udziale w Wyścigu Pokoju. Pamiętam czerwony klinkier na Świerczewskiego (teraz Bukowska) i granitową kostkę na szosie warszawskiej w kierunku Swarzyndza.  Za zarobione bejmy kupiłem Komara, a później WSK-ę. Wreszcie zasiadłem za sterem szarosinego malucha by pojeździć po św. Marcinie z lewą ręką za oknem. Układ komunikacyjny miasta miałem w małym palcu u lewej nogi.

Czytaj więcej...

Remanent

żuk201712 kwietnia 2017. Tegoroczny Motor Show w Poznaniu zaskoczył mnie przyjemnie od innej strony. Pierwszego dnia natknąłem się na znajomych dziennikarzy. Jeden dotarł z Frankfurtu/M, drugi z Berlina. Obaj zaskoczeni premierami jakie trafiły do Poznania. Dowiedziałem się, że salon w Lipsku się kończy, że w Berlinie nie jest lepiej. W Reichu rozważana jest koncepcja jednego salonu. Konkurują Berlin i Frankfurt/M. Stolica ma jednak minus - brak parkingów. Jest w centrum i rozbudować się nie ma gdzie.
    Cienko przedstawiają się też losy salonu w Brnie i Moskwie. Mój znajomy twierdzi, że teraz na nowości jeździ się do Szanghaju. Tam tworzone są teraz światowe trendy. Czy mają rację - nie wiem. Do Szanghaju oglądać nowe bryczki nie pojadę, nie lubię ryżu.

Czytaj więcej...

Znikające muzeum

DSC 936530 listopada 2016. Najpierw było w Suchym Lesie. Później na torze „Poznań”. Wreszcie w pępku Poznania czyli rondzie Kaponiera. Mowa o kolekcji starych gruchotów na kołach liczących sto i więcej lat. Szyld głosił, że to Muzeum Motoryzacji. Poznaniacy - naród zaradny trzymają takie klunkry po garażach wystawiając raz do roku po różnych wystawach.
    Kaponiera była dziełem epoki Gierka. Po 40 latach prl-owska fuszerka zaczęła się walić. Sufit przeciekał, woda zalewała dolną kondygnację, beton na suficie pękał od drgań spowodowanych przez przejeżdżające bimby, schody kruszały od zimowych temperatur, w pustych lokalach mieszkały gacki i inne stwory. Lokum dla stojących tu bryczek okazało się zbyt niebezpieczne, podobnie jak dla lasek z muzealnego serwisu. Szyld też płowiał.

Czytaj więcej...

Jestem w niebie (siódmym)

lindner25 listopada 2016. Miałem sen. Na miejsce ostatecznego spoczynku jechałem elektrycznym Melexem w wersji long. Na melextrumnie siedziała goła kostucha z kosą. Miała jędrne cycki, a reszta też nie powiem... Kosa wyglądała na lekko stępioną. Toczyliśmy się powoli między rzędami tych, którzy już odeszli z tego świata. W pewnym momencie kostucha zastukała kosą o podłogę i Melex stanął. Byliśmy na miejscu. Kostucha zlazła na glebę i spojrzała na mnie wyczekująco. Okolica była nieciekawa. Jakieś tuje, stare grobowce.  Pokręciłem przecząco głową i zawróciliśmy. Obudziłem się. Kostuchy nie było, zniknęła.
    Nazajutrz nastąpiła konfrontacja  fatamorgany z realiami. Na targach Nekrofilia, sorry Memento uczestniczyłem w światowej premierze wózka golfowego z mieleckiej manufaktury. Tym razem przedłużonego do gabarytów trumiennych. Prawie jak prezydenckie limo. Sreberkowa kasta ze światłami led. Kabina z wycieraczką i spryskiwaczami. Dwa miejsca siedzące i jedno leżące. Bębnowe hamulce przód - tył, ale bez ABS-u. Gniazdo 12V do zapalniczki. 3-punktowe pasy bezpieczeństwa, boczne lusterka. Silnik 5kW. Wielowahaczowe przednie zawieszenie gwarantuje, że nieboszczykiem nie będzie trzęsło. Do tego palankin gwarantujący, że na pasażera nie będzie padać deszcz. I pochylnia ułatwiająca załadunek. Plus rury osłaniające przed bocznym crash. Feler to brak radia.

Czytaj więcej...

Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski