Okiem Niemca

traktor25 maja 2012. Wypadł mi wyjazd na północ. Ruszyłem więc rodzimym traktem i kołysząc się na wybojach dość szybko posuwałem do przodu. Tyle, że po 20 km dotarłem do tyłu kolumny jadącej w zawrotnym tempie 20 km. Rzuciłem do siebie jakieś słowo po łacinie, co i tak nie wpłynęło na prędkość ruchu. Ani chybi gdzieś z przodu ktoś się wybrał w podróż koparką. Polska to jedyny kraj w Europie, gdzie maszyny budowlane jeżdżą po szosie. Europa wozi sprzęt na lawetach, Polska ma to gdzieś. Wszelkiego rodzaju spycharki jeżdżą sobie między bazą a polem samopas.
W końcu dotarłem do przodu kolumny. Ujrzałem coś na kształt cyrkowego wozu ciągniętego przez traktor. W dzieciństwie takimi wozami jeździły cygańskie tabory. Zanim przesiadły się na Mercedesy. Drewniana stodoła ze znakami D kołysała się na wybojach, a w takt kolebania kołysały się umieszczone z tyłu małe flagi – polska i niemiecka. Duża mapa wyjaśniała, że owo cudo jedzie przez Polskę na Nordkap, a potem dalej przez Szwecję nach Heimat.
Wyprzedziłem i dojrzałem iż zamiast siwka tancbudę ciągnie równie stary traktor. A mówią, że nomadzi szos już się skończyli. Pozdrowiłem trzykrotnie klaksonem i pomknąłem do przodu. Po kilometrze jednak stanąłem by przyjrzeć się bliżej zjawisku. Nadjechał po kwadransie. Krótka rozmowa wyjaśniła wszystko.
Oswald ze Szwarzwaldu umyślił sobie podróż po północnej Europie starym Fendtem z 1961. Tanzbuda to stary wóz budowlany z 1964. Jedzie  z kumplem bo znudziło mu się farmerowanie. Traktor stał w kieretynach i rdzewiał. A Oswaldowi szkoda było go dać złomiarzom. Niemcy jak wiadomo naród oszczędny. Wyremontował złom i obmyślił trasę na 8500 km. Teraz jedzie przez Polskę do Kaliningradu. Do domu wróci za 5 miesięcy.
Pytany o wrażenia z Polski wymienia jednym tchem. Tu na drogach jest głośniej niż w Niemczech. W knajpach na odwrót! Polacy jeżdżą po dziurach tak szybko jak Niemcy po autobahnie. Wyprzedzają też w miejscach i sytuacjach w których Niemiec nigdy by się nie odważył. Dotyczy to także TIRów. Wszyscy TIR-owcy jeżdżą z komórką w ręce. W Polsce jest tyle samo psów co mieszkańców. Koty mieszkają razem z psami i często leżą wspólnie na drodze.
Oswald nie zauważył  solarów na dachach domostw, jedynie kilka elektrowni wiatrowych. Zdziwił się, że Polacy przy obiedzie piją wodę lub herbatę, a nie piwo i wino jak oni. A w zajazdach nie było alkoholu. Zauważył, że mało jest BMW i Mercedesów, ale są VW, Ople, Skody, Citroeny i Fordy. Na polach jeżdżą Ursusy i fińskie Valtry, choć raz zauważył Johna Deere.
Wyprzedzając wolno jadące pojazdy Polacy trąbią. Choć w jego przypadku trąbili akceptując pomysł. Poszukując kampingu natknął się na trzy zamknięte i nieczynne. W końcu na kolejnym stróż wpuścił go do środka nie biorąc opłaty. Wystarczyło piwo. Dzień później przegonił go leśniczy za parking na polanie. Choć Oswald nie ma żalu, bo rozumie, że w lesie się nie nocuje.
Wysłuchałem z rozbawieniem. Widać gość po raz pierwszy w Polsce. Ale gute Fahrt, Oswald!
Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski