Szampany otwarte!

cadillac piłsudski15 kwietnia 2015. Największy automobilowy jubel Pyrlandii - Motor Show przeszedł do historii. Padł rekord publiki, która w liczbie ponad 113 tysięcy zjechała na targi z całego kraju. Rozmawiałem z gośćmi  ze Szczecina, Bielska, Warszawy, Krakowa a nawet Berlina. Wszyscy zachwyceni tym co zobaczyli. Bo też wreszcie dyrekcja targów po latach podszeptów z mej strony zorganizowała motoryzacyjny kogel mogel. Powstało coś co było połączeniem trzech salonów - dostojności Genewy z nowoczesnością Lipska i awangardowym jarmarkiem Essen. To się nie mogło nie udać. Każdy kto przyjechał do miasta słupków krawężnikowych  miał chwilę rozrywki i uciechy.
Dyrekcja MTP zorganizowała salon samochodowy, motocyklowy, kamperowy i truckowy. No ten ostatni tak na pół. Wreszcie pojawili się autentyczni producenci pojazdów, a nie lokalni dealerzy z podestem z nieheblowanych desek. Był też z prawdziwego zdarzenia press day, głównie serwisowany przez Volkswagena. Były mistrzostwa mechaników, konkurs pin-up-girl, zlot wszelkiej maści świrów i pokaz grafitti na kabinach wielkich trucków. Motocyklowy cyrk uprawiali kaskaderzy jeżdżący wewnątrz metalowej kuli. Nostalgię budziły minibusy VW Transporter z lat 70.
W pawilonie Skody uwagę zwracała laska z fryzurą a la piorun strzelił w miotłę. Rozczuliłem się też słuchając spiczu konferansjera na temat podgrzewanej kierownicy w którymś z aut. Dotąd posiadałem wiedzę o grzanych zydlach, teraz będzie można również grzać szpony. Hyundaiowi zabrakło farby, bo wszystkie fury siknięte były białym sprayem. Premiera Renaulta Kadżar czy jakoś tak nie zachwyciła. A pierwsza dama renaultowskiego pijaru wyjaśniła, że to zlepek francuski słów quad (?) i jar (czegoś odnoszącego się do przyjemności, czy jakoś tak).
Był koncept Nissana - Sway i wyścigowa fura o dziwolągowatej nazwie - Arrinera Hussarya. Przypominająca skrzyżowanie zamszowego buta i kierownicy do konsoli z Tesco. Ze światłami-atrapami przykręconymi śrubkami. W każdym razie do Koenigsegga daleko. Ale miło, że przyjechali. Każdy ma prawo do marzeń.
Mercedes Shooting Brake czyli „strzelający hamulec” nie powalał. Shooting brake to odpowiednik station wagon, a gdzie tu kombi. Rolls Royce przywiózł brykę z zestawem nozy i widelców. Jedziesz nad wodę, wystawiasz stolik i szamasz grila. Z materiałów prasowych Continentala dowiedziałem się, że już niedługo opony będą produkowane z kauczuku wyciąganego z mniszka lekarskiego. Znaczy dmuchawce będą w cenie.
Zabrakło Cadillaca marszałka Piłsudskiego. Podobno kancelaria prezydenta odmówiła. Dziwne, bo ta fura to „dziedzictwo narodowe”, a nie prywatna dorożka miłościwie panującego. W dodatku wyremontowana przez poznańskich majstrów od samochodowej blacharki. A o którą pytało mnie wielu natrętów.
W sumie 5+ dla targowego teamu. Czekam na replay za rok.
Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski