Lato cudów

mystery forest29 września 2015. Tegoroczny lipiec dał się zapamiętać. Zaczęły się bowiem w kraju nad Wisłą dziać cuda. Cud nr 1. Włączyłem TV. Leciał dziennik, a lektor objaśniał o jakimś rajdzie harleyowców. I tłumaczył, że przez RP mogą jeździć na motocyklach tylko osoby, których przekonania podobają się rządowi i narodowi. Ktoś ocipiał, ale mam wyjście. Niech Sejm walnie ustawę zakazującą w ogóle poruszanie się motocyklami po drogach i ulicach. Pojazdy te strasznie warczą i smrodzą. Powodują wypadki. Przeciskają się na chama pomiędzy samochodami. Motocykliści urągają konstytucyjnej równości, gdyż mają się za nadludzi. Swe poglądy skrywają pod hełmami z przyłbicą.
    Cud nr. 2. Zaledwie rozpoczęły się letnie wyjazdy, a od razu pojawił się problem bramek blokujących przejazd autostradą nad morze. Rząd zareagował jak przed rokiem. W weekendy nie ma myta. A1 jeździmy za friko. Jedyne takie rozwiązanie w Europie. Ekonomiści szybko wyliczyli, że będzie to kosztowało nas 50 mln. zł. Wychodzi jakieś 10 zeta za lipiec i sierpień na każdego podatnika. Złośliwcy znaleźli uzasadnienie, że to ulga tylko dla Warszawy. Bo A2 i A4  ta łaska Pańska nie objęła.
    Cud nr 3. Na A4 po wypadku pod Oławą strażacy rozmontowali bariery by zablokowane pojazdy mogły nawrócić i pojechać inną drogą. Kierowcy, którzy utknęli na autostradzie po tragicznym karambolu, przy zjeździe z A4 musieli zapłacić… 15,10 zł. Na bramkach usłyszeli, że to kara za zawracanie. A procedura darmowego otwarcia bramek trwała 3 godziny! Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uważa, że wszystko zostało zorganizowane dobrze i nie ma sobie nic do zarzucenia. Zapewnia, że opłata nie była karą, tylko system nalicza taką opłatę gdy wjeżdża się i zjeżdża na tym samym węźle. Nam myśleć nie kazano!
    Na tym cuda się nie skończyły. Zaraz po tym zniesiono immunitety poselskie. Cud nr 4. Nagle zapanowała wszechzgodność obywateli posłów na ten temat. Posłowie mogą płacić mandaty. Powtarzam mogą, bo nie muszą. Mogą po staremu blokować sprawę w parlamencie.
    Cud nr 5. Poseł Lipiec nie zauważył w nocy radiowozu jadącego za nim z kogutem. Przekroczył prędkość o 45 km/h i przez 2,5 km jechał dalej. Potem twierdził, że policja nie przestrzegała przepisów, bo nie użyła sygnału dźwiękowego. Poseł Lipiec nie zna kodeksu. Pojazd uprzywilejowany zobowiązuje do zwolnienia i zjechania na bok.     Pasażerowie z tyłu byli obrażeni, że policja sprawdziła ich tożsamość. Jakim prawem - pytał wybraniec narodu.    Cud nr 6. Inny wybraniec, posłanka Szymer-Raczyńska pozbyła się prawa jazdy po tym, jak przekroczyła dozwoloną prędkość o 60 km. Przed TV dziwiła się, kto uchwalił takie prawo, bo ona się odwoła. Do końca sierpnia za zbyt szybką jazdę zatrzymano 9,5 tys praw jazdy. Posłanka nie wie, że wprowadzono nowe przepisy. Za  przekroczenie szybkości o 50 km/h w terenie zabudowanym zabierają prawo jazdy na 3 miesiące i kierowcy zaczęli się po prostu bać. Jeżdżą wolniej.
    Prawa jazdy zdać teraz nie sposób i jest to kolejna sprawa o której pisać trzeba, bo jest to granda. Przeszło tysiąc pytań w ogromnej części zupełne bezsensownych. „Jak długi ma być drążek od zmiany biegów” - jakby ta wiedza była komukolwiek potrzebna. Jest też pytanie „Co ma zrobić kierowca, którego w czasie jazdy zaboli brzuch”. Ktoś odpowiedział, że zatrzymuje się i idzie na chwilę do lasu, ale oblał, bo iść na bok, to owszem można, ale nie do lasu. Wprowadzono też dodatkowo egzaminy z ekojazdy, aby coś, co i tak jest trudne, stało się jeszcze trudniejsze.                
    „Państwo oszukuje ludzi” - pisał znany felietonista Jerzy Iwaszkiewicz. W Polsce prawo jazdy zdaje 36 % kandydatów na kierowców, a w Niemczech i USA ponad 77. Tak to jest zrobione aby ludzie podchodzili wiele razy i bez przerwy płacili. Egzaminatorzy są po prostu zainteresowani aby ludzie oblewali. Państwo - powtórzmy - oszukuje ludzi. „Wcześniej raz mnie uwalili, bo przy skręcie w lewo czekałem zbyt długo. Drugi raz, że na tym samym skrzyżowaniu czekałem zbyt krótko”. Taka jest prawda.
    Cuda trwały dalej. Splajtował objazdowy zakład fotograficzny imć Rostowskiego. Tak jak przewidywano. Potem prezydent podpisał nowelę ustawy. Od stycznia koniec fotoradarów w gminach. Emil - łowca fotoradarów pozostanie bez zajęcia.
    Cud nr 7. Przedtem TK orzekł że fotoradary są niezgodne z Konstytucją, ale... mandaty płacić trzeba. W Sochaczewie student za przekroczenie prędkości o 28 km/h zamiast mandatu dostał 6 dni aresztu. Bo tak sędzia zadecydowała. Bywa, że rozpatrywanie spraw o fotoradar trwa 3 lata, bo kolejno zajmują się tym instancje sądowe. Sam tego doświadczyłem. Jak może funkcjonować państwo w którym tak prosta sprawa ciągnie się  36 miesięcy.  Pani Mirosława, 77-letnia rencistka jechała z Warszawy do sanatorium w Kołobrzegu. W Łomiankach sfotografował ją fotoradar. Pocztą dostała mandat – 300 zł. Przez rok próbowała wyprosić rozłożenie tej kwoty na raty. GITD przypomniała pani Mirosławie, że posiada majątek, „którego wartość znacznie przekracza nałożoną karę grzywny" - mieszkanie o powierzchni 38 m kw. oraz 7-letniego fiata pandę. Pani Marianna mandat zapłaciła. Na odwrocie przekazu pocztowego napisała, że bardzo dziękuję „przyjaznemu państwu” za sposób, w jaki mnie potraktowało.
    Może warto rozważyć poszukanie oszczędności w tej instytucji, w którą tak wierzą ministrowie finansów i transportu, skoro inspektorzy GITD mają czas na analizowanie dochodów i wydatków rencistów wnioskujących o rozłożenie mandatu na raty.
    Z raportu NIK-u: Izba stwierdziła, że strażnicy działają w miejscach uzgodnionych z policją, ale tylko na początku i na końcu służby. „W trakcie wykonywania zadań strażnicy z fotoradarem mobilnym przenoszą się w miejsca nie uzgodnione z policją, za to przynoszące większe wpływy do budżetu gminy. Aktywność prewencyjna i represyjna niektórych straży gminnych czy miejskich niemal w całości koncentruje się na obsłudze fotoradarów” - wskazała Izba.
    Jak mówił prezes NIK, nie ma dowodów i statystyk, że fotoradary mobilne używane przez strażników przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa. „Są za to bezspornie narzędziem używanym w wielu wypadkach do zwiększenia dochodów gmin. W istocie odrywają strażników od innych, ważniejszych niż pomiar prędkości zadań - np. patrolowania osiedli, okolic szkół, reagowania na zakłócenia porządku” - powiedział prezes NIK.
    Cud nr. 8. Trwały popisy policji. Na Pomorzu policjanci wlepiają 500 zł mandatu za sprzedaż jagód przy drodze. Mieszkańcy tłumaczą, że to dodatkowy zarobek przy niskich emeryturach. Zamiast ustawić ograniczenie prędkości, lepiej karać.
    W Kaliszu policjant który ujawnił przed sądem, że radar ustawiony pod linią wysokiego napięcia podaje zły wynik, został zawieszony w pracy.
    W dżungli obowiązujących w Polsce paragrafów nikt już się nie łapie. Nonsens goni nonsens. Państwo schodzi na psy z prędkością światła.     
    Na świecie ceny paliw szły w dół. O jakieś 30%. Tylko w krainie między Odrą a Bugiem benzyna nie staniała. Sorry, staniała o 3% I to był cud nr. 9.
                            
                                  

Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski