Buszujący w zbożu

traktor siano26 stycznia 2015. Na 8 tygodni przed poznańskim Motor Show odbył się rolniczy jubel o nazwie Polagra Premiery. 13 pawilonów, pełne żelastwa i ciekawskich. Według licznika MTP ponad 45 tysięcy rolników przybyło nad Wartę by zamiast żony - poszukać maszyny. W halach panował ścisk jakby kombajny rozdawali za darmo. Nawet drogi bezpieczeństwa nie wystarczały. Tłum wieśniaków plątał się pomiędzy rozmaitymi mechanizmami, łańcuchami wyszukując co ciekawsze atrakcje.
    Część maszyn przypominała średniowieczne narzędzia tortur. Szczerząc kły i różne zębatki wyglądały jakby zamierzały mnie poszatkować. Dla laika przeznaczenie wielu z tych maszyn było zupełnie niewiadome. Wyglądały jak wielkie miksery, mogące zmielić mnie na drobną mączkę. Obejrzałem maszynę zbierającą kamienie na polu i opryskiwacz o ramieniu sięgającym 24 m. A także różnej maści rozrzutniki, podrzutniki, wyrzutniki itd. itd. Była elektryczna ryksza mogąca przewozić obornik. Maszyny prasujące słomę w kostki lub bele.
    Zauważyłem, że traktory jakby nieco podrosły. Było ich z dwieście, może pięćset, a może tysiąc. W porównaniu do starego Ursusa mają teraz wysokość vana i to z podwyższonym dachem. Traktory były głównie w barwach zielonych, czerwonych i żółtych. Zdarzył się jednak jeden przypadek - czarny. Taka czarna wdowa. Albo czarna mamba. Były traktory na czterech kołach, traktory na gumowych gąsienicach, a nawet na ośmiu kołach. Maszyny o mocy sięgającej nawet 500 KM i poruszające się z prędkością do 60 km/h. A w terenie sprawiające się lepiej niż markowy SUV 4x4. Pełen agrotuning. Rozmowy toczyły się głównie o cashu, mającym napłynąć z UE.
    Rolnicze kombajny przypominają teraz monstra z filmów grozy. Istny armageddon. Wyposażone w klimę, radio, światła ledowe i poruszające się szlakiem wytyczonym przez GPS. Pewnie i wyro jest pod dachem. Kabiny gdzieś na wysokości drugiego piętra przypominające wyglądem mostek kapitański. Do tej pory mówiło się, że rolnik leży, a zboże samo rośnie. Teraz rolnik leży - a zboże samo się zbiera. Przypominał o tym mem wyświetlany z led  monitora: Siać nie warto, hodować nie warto, sprzedać nie warto - jedyne co warto, to poleżeć warto.
    Zwolennicy nostalgii mogli obejrzeć Ursusa z czasów PRL-u lat 50. i jeszcze starszego Lanz Buldoga reaktywacja. Był też Tarpan z zapowiedzią stworzenia muzeum tej furmanki pod Poznaniem.
    Niemiecki rolniczy tabloid promował fotokonkurs pod hasłem - Dziewczyny na traktory. Gorszą wersję Maedchen auf Schlepper. Prezentacja nie powalała. Do Cleo i jej kumpel daleko. Za rok chętnie widziałbym w roli modelek część żeńskiego personelu targowego. Mam nawet upatrzone wzorce.
    Premiery za nami. W klimacie setek blondi i białych kozaków ze szkół rolniczych, milionów wykonanych sweet foci, rozdawanych promocyjnie wiaderek. Nie znalazłem zwykłych grabi. Ale po co rolnikowi w 21. stuleciu grabie. Były mechaniczne o szerokości 8 m. i sterowane smartfonem.  Na jednej z licznych konferencji usłyszałem: Czy uprawa buraków i produkcja cukru w Polsce w dłuższej perspektywie jest do utrzymania i na jakich warunkach? Wyszedłem.
PS: 8 czerwca ogłoszono światowym dniem targów. Będzie balanga. Prezes zapewne postawi dziennikarzom trawkę w butelce. Trawkę zwaną Żubrówką!
Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski