Znikające muzeum

DSC 936530 listopada 2016. Najpierw było w Suchym Lesie. Później na torze „Poznań”. Wreszcie w pępku Poznania czyli rondzie Kaponiera. Mowa o kolekcji starych gruchotów na kołach liczących sto i więcej lat. Szyld głosił, że to Muzeum Motoryzacji. Poznaniacy - naród zaradny trzymają takie klunkry po garażach wystawiając raz do roku po różnych wystawach.
    Kaponiera była dziełem epoki Gierka. Po 40 latach prl-owska fuszerka zaczęła się walić. Sufit przeciekał, woda zalewała dolną kondygnację, beton na suficie pękał od drgań spowodowanych przez przejeżdżające bimby, schody kruszały od zimowych temperatur, w pustych lokalach mieszkały gacki i inne stwory. Lokum dla stojących tu bryczek okazało się zbyt niebezpieczne, podobnie jak dla lasek z muzealnego serwisu. Szyld też płowiał.
    Przed Euro Kaponierę zamknięto. W lipcu 2012 nastąpiła eksmisja wszystkiego co nagromadzono. Samochody, stare szprychowe koła, tablice, klubowe pamiątki trzeba było wywieźć do lamusa.
    Po roku część kolekcji objawiła się ponownie w galerii nazwanej szumnie Poznań City Center, a nazywanej przez autochtonów - chlebakiem. Idąc do Piotra i Pawła po pietruszkę czy Deichmana po laczki można było szpycnąć na wypolerowane blachy pamiętające kajzera Wilhelma. Po 12 miesiącach interes zamknięto jako deficytowy, bo wejście było za darmochę. A wiara pędząca na banę pobliskiego dworca nie miała czasu na kontemplowanie automobilowego uroku.
    Teraz ma być inaczej. Na włościach muzeum rolnictwa w Szreniawie pod Poznaniem ma zostać wybudowany specjalny haus. Zdaniem bossów Automobilklubu ustawione zostanie kilkadziesiąt fur, do tego będzie wyszynk, kasyno i klub go-go. Latem galart, grill na łączce i browar.  Wszystko za 2-3 lata. Za co? Na razie nie wiadomo. Ponieważ świat zmienia się z godziny na godziny - pożywiom, uwidim.
Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski