Rewolucja nadciąga

55536555 2152294978152318_8126271496344567808_n5 kwietnia 2019. Nadciąga rewolucja. Rewolucja zwana elektromobilnością. Auta na kabelku włączanym do gniazdka. Wkładasz wtyczkę i czekasz 6 godzin, aż wskaźnik pokaże full. Potem jedziesz. Ile? To zależy. Producent chwali się 300-kilometrowym zasięgiem. Ale tylko z kierowcą. Posadzisz 4 łebki i zasięg spada o połowę. Siedzisz na stacji 6 godzin i czekasz. To samo dostawczaki. 500 kg ładunku i połowy trasy nie przejedzie. Od lat dodaje się ilość akumulatorów i na tym się kończy. W obszarze magazynowania energii technika stoi w miejscu.
    Nic dziwnego, że zwołany podczas Poznań Motor Show - Kongres Move dotyczył przyszłości. Aut autonomicznych, koncepcyjnych, elektronicznych, hybrydowych oraz zasilanych wodorem. Te ostatnie są nadzieja na przyszłość co niektórych znawców tematu.
    Toteż wraz z salonem odbyły się targi paliw alternatywnych, za co zespołowi targowemu należą się słowa uznania. Niestety bryczek na holzgaz nie znalazłem, a przecież puszczy u nas wiele. Aut na e- było. Audi e-tron, Kia e-Niro. Podobno kończą się lusterka boczne. Mają być kamery. Stukniesz albo urwą i 10 klocków do tyłu. Takie realia.
    Ale ogólnie było cieniutko. Na głównym podeście zabrakło Citroena, DS, Dacii, Forda, Hondy, Lexusa, Opla, Peugeota, Renault, Toyoty i Volvo. Nie było nowości u Fiata. Jedynie czerwone Alfy przyciągały oko. Na stoisku czeskiej marki poza crossoverem Kamiq stała nowa Scala oraz dwa modele studyjne Vision E i Vision X. Były za to fury takich marek jak Alpine, Aston Martin, Bentley, McLaren, Maserati czy Rolls Royce. Czyli auta dla ludu. Pozostał mi tylko Aston Martin za 440 tys. euro.
    Pokaz ciężarówek dupy nie urywał. Jedyne warte uwagi stoiska to: VAG, BMW (hala FUS Group z Alpiną i McLarenem) i Mercedes. Cała reszta to obejścia bez większych przystanków i oglądania.
    Ludzi multum, zachowanie jak jakaś dzicz. Macanie aut, szarpanie za spojlery czy klamki zamkniętych aut. Na wielu autach masa rys większych czy mniejszych. Masakra. I weekendowi Janusze z piwskiem w ręku. Toteż lepsze auta były szczelnie odgrodzone od ludzi. 146 tysięcy widzów kotłowało się wokół stoisk by zrobić selfie. Co niektórzy eksperci pisali, że Poznań prześcignął Genewę. Czyste wazeliniarstwo. W Genewie w tym roku było 660 tys. widzów.
Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski