Europa i Zadupie

vipnight13 kwietnia 2012. PMS dzień drugi. Volkswagen wymiata. Tym razem jako Volkswagen Group Polska. To europejski superhit. Stoisko niczym na IAA we Frankfurcie/M. Szok. Jedna hala – jeden producent. Od razu widać kto rządzi światem. Cztery telebimy, dyskretna muza, lekki półmrok i wszystkie bryczki. Z logo VW, Skody, Audi i Porsche. W poświacie blue, green i pink. Pokaz roll-up, wirtualne testy, perfekcyjny personel, studio audio na 20 metrach. Od lat nie było takiego show. Nie zdziwię się, jak im krzywa wzrośnie. Miejsce na opening ceremony wybrało się samo.

Boss targów podobnie jak przed rokiem wjechał na dwukołowym rydwanie i lekko kołysząc się na hulajnodze wygłosił sakramentalne formuły. Technikę segwaya opanował doskonale, bo balans utrzymał. Niemiecki boss pozdrowił widzów w naszym dialekcie, co przypominało monolog człowieka z Watykanu. Pozdrawiam wszystkich Polakuf.  Potem przy akompaniamencie żeńskiego regimentu baletowo-skrzypkowego wtaszczono na podest Audi A3, VW Up (co za nazwa) i pikapa Amarok. Miodzio. Pełen szacun dla designera.
    
Hangar drugi otwierał Mercedes i Honda. Potem było już gorzej. Jarmarczny pokaz towaru lokalnych salesmanów. Przy dźwiękach kakofonii wszystkich rytmów świata. I rywalizacji didżejów chyba wszystkich polskich powiatów. Było wbijanie śrubokrętów w oponę, ufarbowane laski wciskały foldery, inne chodziły z kajdankami, a replika Marylin Monroe nadstawiała prawą tylną do podkucia. Brakowało jedynie połykaczy ognia i zaklinaczy węży. Policja zamiast buszować po Warcie, pomyliła kierunek i wjechała na dywanik dmuchaną motorówką. Przy feerii świateł Volkswagena – Fiat, Peugeot, Ford, Toyota czy Nissan wyglądali jak żebracy umalowani na cyrkowych klaunów. I nie zdziwiłbym się, gdyby za rok salesmani odmówili startu w zawodach. Nawet gwiazdy Mercedesa C63, Lotusa czy Ferrari stały jakoś zawstydzone plenerem w jakim przyszło im parkować. Koncerny tradycyjnie olały Polskę. Więcej, zakpiły chyba z polskiego rynku, zrzucając wszystko na salesmanów. Toteż premiery Volvo V40, Forda B-Max, Hyundaia i30 i trzech Peugeotów przebiegały w prowincjonalnym klimacie ulicznego bazaru. A odsłony przypominały prześcieradło spadające z dorabiającej strip-teasem studentki. Tu i ówdzie z akcentem Euro 2012 w postaci plamiastej piłki.

Nie dostrzegłem Renaulta, Seata, Chevroleta, Opla, Citroena i Subaru. Prawdopodobnie firmy te zjadło UFO, bo ślad po nich zaginął. BMW ratowało sytuację jednośladami. Zniknęło Mini, nie mówiąc o Smarcie.  Trudno – nie będę ich znajomym polecał.

Koło południa zrobiło się gęsto, widać 40 kas dawało radę. Kto padł, siadał na schodach Iglicy, bo tradycyjnych taboretów nazywanych strefami wypoczynku zabrakło. Za to wieczór okazał się czarujący. Wyszynk Nocy Wampirów, sorry VIP-ów ulokowany został w baśniowej scenerii 1001 nocy. Rolę rekwizytów pełniły zaparkowany Bentley, Porsche, Audi, Mercedes i Volvo V40. W atmosferze gwiazd widocznych przez przeszklony dach można było pogadać i zakąsić nie byle jakiego jadła. Good Night Szeherezado!

Copyright 2011. Dobieslaw Wielinski